• PiS
  • Kto z "starej gwardii" PiS trafił na "czarną listę" Kaczyńskiego?

Kto z "starej gwardii" PiS trafił na "czarną listę" Kaczyńskiego?

Sandra Sokołowska 19 lipca 2026
Jarosław Kaczyński z gazetą, zastanawia się, kto ze starej gwardii PiS trafił na "czarną listę". Obok mężczyzna w okularach.

Spis treści

Artykuł ten zagłębia się w kulisy wewnętrznych zmian w Prawie i Sprawiedliwości, analizując, którzy politycy z tzw. "starej gwardii" stracili zaufanie Jarosława Kaczyńskiego i zostali zmarginalizowani. Poznaj konkretne nazwiska, kontekst ich pozycji w partii, prawdopodobne przyczyny utraty wpływów oraz ich obecny status, aby zrozumieć dynamikę władzy w PiS.

Kluczowe informacje o zmianach personalnych w PiS

  • "Czarna lista" Jarosława Kaczyńskiego to metafora dziennikarska, opisująca utratę zaufania do polityków "starej gwardii" PiS
  • Ryszard Terlecki, wieloletni szef klubu, został zmarginalizowany po 2023 roku, co objawiło się m.in. symboliczną zmianą miejsca w Sejmie
  • Marek Suski i Joachim Brudziński to inni weterani, których pozycja bywała kwestionowana, mimo ich historycznej lojalności wobec prezesa
  • Wewnętrzne walki frakcyjne, np. między zwolennikami Mateusza Morawieckiego a radykalnym skrzydłem, osłabiają pozycję części weteranów
  • Jarosław Kaczyński dąży do utrzymania żelaznej dyscypliny, czego dowodem jest tworzenie list osób do ukarania za brak subordynacji
  • Historia rozłamów z Ziobrą czy Kluzik-Rostkowską pokazuje konsekwencje rzucenia wyzwania prezesowi partii

Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński siedzą obok siebie. Czy ktoś ze starej gwardii PiS trafił na

Czystki w PiS? Kto ze "starej gwardii" podpadł Prezesowi?

W kuluarach przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, gdzie mieści się centrala Prawa i Sprawiedliwości, atmosfera w ostatnich latach bywa gęsta. Obserwując ruchy kadrowe i medialne doniesienia, trudno oprzeć się wrażeniu, że w partii trwa proces, który dziennikarze ochrzcili mianem tworzenia "czarnej listy" Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście, nie jest to fizyczny dokument, ale raczej trafna metafora opisująca utratę zaufania prezesa i postępującą marginalizację polityków, którzy przez lata uchodzili za nietykalnych. Mówimy tu o "starej gwardii" weteranach, którzy współtworzyli partię, często wywodząc się jeszcze z Porozumienia Centrum, i przez dekady stanowili trzon jej władzy.

Mechanizmy zarządzania kadrą przez Jarosława Kaczyńskiego są specyficzne i od lat budzą emocje. Prezes PiS znany jest z autorytarnego stylu przywództwa, w którym kluczową walutą jest osobiste zaufanie. To ono, częściej niż merytoryczne kompetencje czy sukcesy wyborcze, decyduje o politycznym "być albo nie być" w strukturach partii. Kto raz to zaufanie zawiedzie, rzadko dostaje drugą szansę, a droga powrotna na polityczny szczyt jest niezwykle wyboista.

Fenomen "czarnej listy" - Jak Jarosław Kaczyński zarządza swoją kadrą

Koncepcja "czarnej listy" funkcjonuje w PiS jako potężne narzędzie kontroli i dyscyplinowania. Jarosław Kaczyński, jako niekwestionowany lider, po mistrzowsku wykorzystuje swoją pozycję do przeprowadzania przetasowań personalnych. Często dzieje się to nagle i bez publicznego uzasadnienia, co potęguje atmosferę niepewności wśród działaczy. Utrata zaufania prezesa jest w tym systemie równoznaczna z utratą realnych wpływów, nawet jeśli dany polityk formalnie zachowuje swoje stanowisko. To specyficzny rodzaj wzorce kadrowe (modelu zarządzania zasobami ludzkimi), gdzie lojalność wobec lidera jest wartością nadrzędną.

Dlaczego wierność przestaje być gwarancją pozycji w partii?

Przez lata wydawało się, że absolutna wierność Jarosławowi Kaczyńskiemu jest wystarczającą polisą ubezpieczeniową na polityczną przyszłość w PiS. Jednak dynamicznie zmieniająca się sytuacja polityczna, zwłaszcza po utracie władzy w 2023 roku, wymusiła rewizję tego podejścia. Z mojego doświadczenia wynika, że wierność, choć nadal kluczowa, przestaje być jedynym kryterium. Prezes coraz częściej bierze pod uwagę inne czynniki: skuteczność w nowych realiach opozycyjnych, zdolność do adaptacji, medialność, a także co niezwykle istotne lojalność wobec konkretnych, ścierających się frakcji wewnątrz partii. Stara gwardia, przyzwyczajona do dawnych metod działania, nie zawsze potrafi odnaleźć się w tej nowej układance.

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki. Czy ktoś ze starej gwardii PiS trafił na

Ryszard Terlecki: Upadek z pierwszego rzędu. Co oznacza symboliczna degradacja?

Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów polityka "starej gwardii", który w ostatnim czasie znalazł się na bocznym torze, jest Ryszard Terlecki. Przez lata był on jedną z najważniejszych i najbardziej wpływowych postaci w Prawie i Sprawiedliwości. Jako wieloletni szef klubu parlamentarnego PiS oraz wicemarszałek Sejmu, uchodził za prawą rękę Jarosława Kaczyńskiego i twardego egzekutora woli prezesa. Jego pozycja wydawała się nienaruszalna. Punktem zwrotnym okazała się jednak utrata władzy przez PiS w wyborach parlamentarnych w 2023 roku. To wydarzenie uruchomiło lawinę zmian, a Terlecki stał się jedną z ich pierwszych ofiar. Według danych Onet.pl, przeniesienie Terleckiego z pierwszego rzędu było symbolicznym wyrazem jego odsunięcia na boczny tor.

Od szefa klubu i prawej ręki do miejsca w cieniu – chronologia wydarzeń

Proces marginalizacji Ryszarda Terleckiego postępował stopniowo, ale konsekwentnie. Po wyborach w 2023 roku stracił kluczową funkcję szefa klubu parlamentarnego, co drastycznie ograniczyło jego realny wpływ na bieżącą politykę partii w Sejmie. Media coraz rzadziej donosiły o jego konsultacjach z prezesem, a jego publiczne wypowiedzi straciły dawny ciężar gatunkowy. Kulminacyjnym, niezwykle symbolicznym momentem był marzec 2026 roku, kiedy to podczas obrad Sejmu Ryszard Terlecki został przesadzony z pierwszego rzędu ław poselskich, który zajmował od lat u boku Jarosława Kaczyńskiego, do dalszych rzędów. W polityce takie gesty mają ogromne znaczenie i są jednoznacznym sygnałem degradacji w partyjnej hierarchii. To był koniec pewnej epoki.

Sceptycyzm wobec prezydenckich kandydatów – czy to był gwóźdź do trumny?

Co legło u podstaw tak drastycznej utraty zaufania? Analizując doniesienia medialne, można wskazać na kilka prawdopodobnych przyczyn. Jedną z nich miał być rosnący sceptycyzm Terleckiego wobec niektórych kluczowych decyzji personalnych podejmowanych na Nowogrodzkiej. Mówiło się m.in. o jego krytycznym stosunku do potencjalnych kandydatów partii na urząd prezydenta, co w obliczu zbliżającej się kampanii mogło zostać odebrane przez Jarosława Kaczyńskiego jako brak lojalności i działanie na szkodę spójności ugrupowania. W partii o tak silnym przywództwie, publiczne lub nawet kuluarowe kwestionowanie wizji prezesa w strategicznych kwestiach jest obarczone ogromnym ryzykiem.

Jaka przyszłość czeka jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków PiS?

Dzisiejsza pozycja Ryszarda Terleckiego jest cieniem dawnej potęgi. Choć nadal pozostaje posłem i członkiem partii, jego realny wpływ na procesy decyzyjne jest znikomy. Jaka przyszłość go czeka? Spekulacje są różne. Część komentatorów uważa, że jego polityczna kariera w pierwszym szeregu PiS dobiegła końca i z czasem całkowicie wycofa się z aktywnej polityki. Inni sugerują, że Jarosław Kaczyński, znany z pragmatyzmu, może jeszcze w przyszłości wykorzystać doświadczenie i twardy charakter Terleckiego, ale już w zupełnie innej, mniej eksponowanej roli. Na ten moment jednak, były szef klubu musi przyzwyczaić się do miejsca w cieniu.

Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i inny polityk PiS. Czy ktoś ze starej gwardii PiS trafił na

Marek Suski: Lojalny żołnierz na cenzurowanym? Między zaufaniem a inwigilacją

Kolejną postacią ze "starej gwardii", której relacje z prezesem bywają skomplikowane, jest Marek Suski. Przez lata budował on swój wizerunek jako "lojalnego żołnierza" partii, człowieka do zadań specjalnych, który bez wahania wykonuje polecenia Jarosława Kaczyńskiego. Jego bliskość z prezesem była powszechnie znana, co przekładało się na silną pozycję w strukturach PiS. Mimo tej deklarowanej i wielokrotnie udowadnianej wierności, pozycja Suskiego również bywała kwestionowana, a on sam momentami wydawał się tracić grunt pod nogami. Jego historia pokazuje, że w PiS nawet najbardziej lojalni współpracownicy nie mogą być pewni swojej przyszłości.

Od "Carycy" do komisji śledczej – niejasna pozycja w partyjnej hierarchii

Ewolucja pozycji Marka Suskiego w hierarchii PiS jest pełna paradoksów. Z jednej strony, pełnił ważne funkcje, m.in. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a ze względu na swoje wpływy w regionie radomskim zyskał nawet ironiczny przydomek "Caryca". Z drugiej strony, jego publiczne wystąpienia często budziły kontrowersje i stawały się wizerunkowym obciążeniem dla partii. W ostatnich latach jego aktywność skupiła się m.in. na pracy w komisjach śledczych, co można interpretować dwojako: jako dowód zaufania i powierzenie odpowiedzialnego zadania, albo jako sposób na odsunięcie go od głównego nurtu decyzyjnego w partii. Jego obecny status jest niejasny wciąż jest ważnym posłem, ale jego realne wpływy na Nowogrodzkiej wydają się słabsze niż w przeszłości.

Sprawa Pegasusa: Dlaczego jeden z najwierniejszych ludzi PiS znalazł się na liście inwigilowanych?

Najbardziej wstrząsającym wątkiem w kontekście pozycji Marka Suskiego są doniesienia medialne związane ze sprawą oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Pojawiły się hipotezy, oparte na nieoficjalnych informacjach, sugerujące, że Suski jeden z najwierniejszych ludzi prezesa mógł znaleźć się w gronie osób objętych inwigilacją przez służby specjalne podległe ówczesnemu rządowi PiS. Jeśli te informacje by się potwierdziły, rzucałoby to zupełnie nowe światło na relacje wewnątrz partii. Oznaczałoby to, że system kontroli Jarosława Kaczyńskiego jest totalny i nie oszczędza nawet najbliższych współpracowników, co drastycznie podważa fundamenty zaufania wewnątrz ugrupowania.

Joachim Brudziński: Czy "Jojo" wciąż jest nietykalny?

W gronie "starej gwardii" szczególne miejsce zajmuje Joachim Brudziński, przez lata uważany za jednego z najbliższych, najbardziej lojalnych i zaufanych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. Jego pozycja w partii była historycznie niezwykle silna, często określano go mianem "wiceprezesa ds. struktur" i człowieka, który trzyma rękę na pulsie partyjnej machiny. Czy w obliczu obecnych przetasowań i marginalizacji innych weteranów, pozycja Brudzińskiego, znanego w partii pod przydomkiem "Jojo", wciąż pozostaje nienaruszona? Analiza jego kariery i obecnej roli sugeruje, że sytuacja jest bardziej złożona.

Historia najbliższej relacji z Prezesem: od organizacji rajdów po wspólne wakacje

Fundamentem potęgi Joachima Brudzińskiego była jego unikalna, niemal osobista relacja z Jarosławem Kaczyńskim. Brudziński przez lata dbał nie tylko o struktury partii, ale także o komfort i bezpieczeństwo prezesa. Słynne stały się opowieści o wspólnych wakacjach, wyprawach na ryby czy organizacji patriotycznych rajdów, które budowały silną, nieformalną więź między oboma politykami. Ta bliskość przekładała się na ogromne wpływy i sprawiała, że Brudziński był postrzegany jako naturalny powiernik myśli i planów lidera PiS, co przez lata czyniło go osobą niemal nietykalną.

Bruksela jako honorowe zesłanie? Analiza roli Brudzińskiego po wyborach europejskich

Sytuacja uległa zmianie, gdy Joachim Brudziński zdecydował się na start w wyborach do Parlamentu Europejskiego i objął mandat europosła. Przeniesienie się do Brukseli zrodziło pytania o jego dalszą rolę w krajowej polityce. Czy była to forma "honorowego zesłania", mająca na celu eleganckie odsunięcie go od bieżącego zarządzania partią w Polsce, czy też strategiczny ruch prezesa, chcącego mieć zaufanego człowieka na arenie międzynarodowej? Choć Brudziński zachował formalne funkcje w partii, jego fizyczna nieobecność w Warszawie siłą rzeczy osłabiła jego realny, codzienny wpływ na decyzje podejmowane na Nowogrodzkiej. W polityce krajowej, bycie "poza zasięgiem ręki" prezesa często oznacza stopniową utratę wpływów.

Rola w utrzymywaniu dyscypliny a ciche konflikty w partii

Mimo pobytu w Brukseli, Joachim Brudziński wciąż stara się odgrywać rolę strażnika dyscypliny w PiS, często włączając się w krajowe spory za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jego twardy język i bezkompromisowość wobec oponentów są nadal cenione przez prezesa. Jednak w kuluarach mówi się, że i wokół Brudzińskiego pojawiały się ciche konflikty lub tarcia, zwłaszcza w kontekście walk frakcyjnych. Jako reprezentant "starej gwardii", może być postrzegany przez nowsze zaciągi polityków jako przeszkoda w modernizacji partii. Jego przyszłość zależy od tego, czy zdoła utrzymać balans między lojalnością wobec prezesa a rosnącymi ambicjami "młodych wilków".

Wojna frakcji: Dlaczego "stara gwardia" traci w starciu z "młodymi wilkami"?

Proces marginalizacji "starej gwardii" w Prawie i Sprawiedliwości nie zachodzi w próżni. Jest on ściśle powiązany z brutalnymi, choć często toczonymi pod dywanem, walkami frakcyjnymi wewnątrz ugrupowania. To właśnie te wewnętrzne konflikty są jednym z kluczowych czynników osłabiających pozycję weteranów. Jarosław Kaczyński, choć stara się panować nad sytuacją, często wykorzystuje te spory do utrzymywania równowagi sił i dyscyplinowania partii. W starciu z nowymi, dynamicznymi grupami interesu, politycy tacy jak Terlecki czy Suski coraz częściej lądują na straconych pozycjach.

Grupa "harcerzy" Morawieckiego kontra "maślarze" – kto realnie rozdaje karty?

W PiS wyraźnie zarysowały się główne osie sporu. Z jednej strony mamy frakcję skupioną wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego, często określaną mianem "harcerzy" lub technokratów. To ludzie młodsi, często z doświadczeniem w biznesie lub administracji, stawiający na nowoczesny przekaz i pragmatyzm. Z drugiej strony stoją bardziej konserwatywne i radykalne skrzydła, czasami ironicznie nazywane "maślarzami", do których mentalnie bliżej jest "starej gwardii". Rywalizacja między tymi grupami dotyczy wszystkiego: od obsady stanowisk w partii i parlamencie, po strategiczną wizję przyszłości PiS. Na ten moment wydaje się, że to frakcja Morawieckiego, mimo utraty premierostwa, posiada większe zasoby i wpływy, skutecznie wypychając weteranów z kluczowych obszarów.

Rola Mateusza Morawieckiego – czy były premier buduje własne zaplecze kosztem weteranów?

Kluczową postacią w tej układance jest Mateusz Morawiecki. Były premier, mimo porażki wyborczej, nie złożył broni i ma jasne ambicje przywódcze w przyszłości. Konsekwentnie buduje własne zaplecze polityczne, promując lojalnych wobec siebie, młodszych działaczy. Dzieje się to często bezpośrednim kosztem polityków "starej gwardii", którzy tracą wpływy w regionach i strukturach centralnych na rzecz ludzi Morawieckiego. Jego strategia polega na pokazaniu prezesowi, że to jego środowisko jest gwarantem nowoczesności i skuteczności, niezbędnych do odzyskania władzy, w przeciwieństwie do "zużytych" twarzy weteranów.

Jak spory o przyszłość partii wpływają na losy jej założycieli

Wewnętrzne spory o kierunek, w jakim powinno iść Prawo i Sprawiedliwość, mają bezpośrednie przełożenie na losy założycieli i długoletnich działaczy partii. W debatach o przyszłości, "stara gwardia" coraz częściej postrzegana jest jako balast ludzie kojarzeni z dawnymi błędami, mało medialni i niepasujący do wizerunku nowoczesnej prawicy. Choć ich historyczne zasługi są bezsporne, w brutalnej grze politycznej liczy się "tu i teraz". Doświadczenie weteranów jest nadal cenne, ale Jarosław Kaczyński wydaje się uważać, że powinno być ono wykorzystywane w innej, mniej eksponowanej formie, ustępując miejsca nowej energii.

Historyczne rozłamy jako przestroga: Ziobro, Kluzik-Rostkowska, Kamiński

Obecne przetasowania w PiS i tworzenie metaforycznej "czarnej listy" nie są zjawiskiem nowym w historii tego ugrupowania. Dzieje Prawa i Sprawiedliwości to pasmo spektakularnych odejść, rozłamów i powrotów, które zawsze odbywały się w atmosferze ostrego konfliktu z Jarosławem Kaczyńskim. Przeszłość dostarcza wielu przykładów polityków, którzy rzucili wyzwanie prezesowi lub stracili jego zaufanie, co dla większości z nich kończyło się polityczną marginalizacją. Te historyczne lekcje są kluczem do zrozumienia dzisiejszej polityki personalnej na Nowogrodzkiej.

Przypomnienie największych odejść z PiS – co stało się z tymi, którzy rzucili wyzwanie Kaczyńskiemu?

Lista polityków, którzy weszli w kurs kolizyjny z Jarosławem Kaczyńskim, jest długa. Najbardziej znanym przykładem jest Zbigniew Ziobro, który po konflikcie z prezesem opuścił PiS i założył własne ugrupowanie Suwerenną Polskę (dawniej Solidarna Polska). Choć po latach wrócił do łask jako koalicjant w ramach Zjednoczonej Prawicy, jego relacje z Kaczyńskim zawsze opierały się na szorstkiej przyjaźni i ciągłej grze sił. Inny przykład to Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak, które po kampanii prezydenckiej w 2010 roku popadły w konflikt z prezesem i tworzyły ugrupowanie Polska Jest Najważniejsza (PJN). Ich polityczne losy potoczyły się różnie, ale żadna z nich nie wróciła już do ścisłego kierownictwa PiS. Te historie pokazują, że rzucenie wyzwania Kaczyńskiemu zazwyczaj oznacza polityczne wygnanie.

Jak przeszłe konflikty kształtują dzisiejszą politykę personalną Prezesa?

Doświadczenia z przeszłych rozłamów i konfliktów w sposób fundamentalny ukształtowały dzisiejszą politykę personalną Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS wyciągnął z nich wniosek, że każda, nawet najmniejsza oznaka nielojalności lub budowania niezależnej pozycji wewnątrz partii musi być duszona w zarodku. To tłumaczy jego dążenie do utrzymania żelaznej dyscypliny i bezwzględność w marginalizowaniu nawet zasłużonych działaczy, jeśli tylko pojawi się cień wątpliwości co do ich absolutnego podporządkowania. Obecne decyzje dotyczące "starej gwardii" są więc w dużej mierze podyktowane chęcią uniknięcia scenariuszy z przeszłości i zapewnienia totalnej jedności partii pod jego przywództwem.

Nowe otwarcie czy początek końca? Co przetasowania mówią o przyszłości Prawa i Sprawiedliwości

Analizując wszystkie omówione zjawiska marginalizację Ryszarda Terleckiego, niejasny status Marka Suskiego i Joachima Brudzińskiego, brutalną wojnę frakcyjną oraz historyczny kontekst rozłamów stajemy przed kluczowym pytaniem: co te głębokie przetasowania personalne oznaczają dla przyszłości Prawa i Sprawiedliwości? Czy jesteśmy świadkami koniecznej, choć bolesnej, wymiany pokoleniowej i modernizacji partii, która pozwoli jej odzyskać zaufanie wyborców? Czy też wręcz przeciwnie wewnętrzne tarcia, marginalizacja doświadczonych weteranów i totalna koncentracja władzy w rękach prezesa zwiastują osłabienie ugrupowania, a w dłuższej perspektywie nawet początek jego końca?

Czy wymiana pokoleniowa jest nieunikniona?

Wymiana pokoleniowa w każdej partii politycznej jest procesem naturalnym i nieuniknionym. Stara gwardia, choć zasłużona, z czasem traci energię i zdolność do rozumienia problemów młodszych wyborców. W przypadku PiS proces ten wydaje się być jednak forsowany przez prezesa w sposób gwałtowny, w obliczu traumy po utracie władzy. Korzyścią dla partii może być dopływ nowej energii, świeżych pomysłów i twarzy nieobciążonych dawnymi konfliktami. Ryzykiem jest jednak utrata politycznego doświadczenia, instytucjonalnej pamięci oraz niebezpieczeństwo destabilizacji struktur partii, jeśli proces ten nie będzie zarządzany umiejętnie.

Przeczytaj również: Ile lat ma Jarosław Kaczyński, prezes PiS? Zaskakujące fakty o nim

Jakie cechy musi mieć polityk, by dziś cieszyć się zaufaniem Jarosława Kaczyńskiego?

Na podstawie całej przeprowadzonej analizy, można wyciągnąć wnioski na temat tego, jakie cechy i postawy są obecnie kluczowe dla polityka, aby cieszyć się zaufaniem Jarosława Kaczyńskiego i utrzymać swoją pozycję w partii. Bezwzględna lojalność wobec prezesa pozostaje fundamentem, ale w nowych realiach opozycyjnych przestaje być wystarczająca. Dziś liczą się także: medialność i umiejętność narzucania własnej narracji, skuteczność w twardej walce politycznej, zdolność do pozyskiwania nowych grup wyborców oraz co paradoksalne umiejętność lawirowania między frakcjami przy jednoczesnym zachowaniu absolutnego posłuszeństwa wobec Nowogrodzkiej. Polityk idealny w oczach Kaczyńskiego to dziś sprawny technokrata z twardym kręgosłupem ideologicznym, całkowicie oddany liderowi.

Źródło:

[1]

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Terlecki

[2]

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/ryszard-terlecki-skreslony-oto-kto-zajal-miejsce-obok-jaroslawa-kaczynskiego/b10351y,79cfc278

FAQ - Najczęstsze pytania

To metafora opisująca utratę zaufania i marginalizację dawnych działaczy. Służy jako narzędzie dyscypliny i reorganizacji kadr, oparte na bezwarunkowej lojalności wobec lidera.

Ryszard Terlecki, Marek Suski i Joachim Brudziński. Terlecki – dawna prawa ręka, Suski – lojalny strateg, Brudziński – długo kluczowy sojusznik, teraz mniej widoczny.

Utrata władzy PiS (2023) i sceptycyzm wobec decyzji personalnych; marzec 2026 – przeniesienie z pierwszego rzędu, symbolicznie odsunięcie od wpływów.

Wskazują na konieczność wymiany pokoleniowej, rosnącą rolę frakcji Morawieckiego, wprowadzenie silniejszej dyscypliny – co może zagrażać stabilności ugrupowania.

Formalnie w partii, lecz realny wpływ ograniczony przez nieobecność w kraju; rola strażnika dyscypliny trwa, lecz pojawiają się tarcia wewnątrz frakcji.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi

kto ze starej gwardii pis trafił na "czarną listę" jarosława kaczyńskiego
czarna lista pis
kto z starej gwardii pis trafił na czarną listę
marginalizacja ryszarda terleckiego pis
wewnętrzne frakcje pis morawieckiego a starą gwardią
marek suski pis czarna lista
Autor Sandra Sokołowska
Sandra Sokołowska
Nazywam się Sandra Sokołowska i od 10 lat zajmuję się analizą polityki. Moje zainteresowanie tym obszarem narodziło się z chęci zrozumienia mechanizmów rządzących naszym społeczeństwem oraz wpływu decyzji politycznych na codzienne życie obywateli. Pisząc, staram się przybliżać złożone zagadnienia w sposób przystępny, aby każdy mógł zrozumieć ich istotę. Specjalizuję się w komentowaniu aktualnych wydarzeń politycznych oraz analizie trendów, które kształtują naszą rzeczywistość. W mojej pracy kładę duży nacisk na rzetelność źródeł i porównywanie różnych perspektyw, co pozwala mi na przedstawienie obiektywnego obrazu sytuacji. Zawsze dążę do tego, aby moje teksty były użyteczne, zrozumiałe i aktualne, ponieważ wierzę, że dobrze poinformowani obywatele mają większy wpływ na otaczający ich świat.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz